Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

04.04.2017

NIEDOBORY NA POŚCIE DĄBROWSKIEJ - FAKTY I MITY



Kochani, dziś chciałabym sprostować niektóre komentarze, jakie pojawiają się pod wpisami dotyczącymi postu dr Dąbrowskiej, a mianowicie chodzi o to, że post prowadzi według niektórych osób do:

Niedoborów witamin i minerałów!
 i


Wyniszczenia organizmu ponieważ jest głodówką!

Spotkałam się też z opinią (od osoby, która ukończyła licencjacką dietetykę) że post który stosuję z mężem, jest wyniszczający, prowadzi do niedoborów witamin i białka oraz jest głupi, bo co to będzie gdy się skończy?!

Chciałabym odnieść się do takich opinii, a dobrze mi to idzie pisemnie :) Jak sobie zapiszę to potem będę mogła reagować w życiu rzeczywistym :)

Nie chcę wchodzić tutaj w kwestię tego czy post Daniela jest mądry czy głupi i jak się komu podoba. Postaram się oprzeć wyłącznie na faktach, czyli na tym, jak nasz organizm pracuje podczas postu. Poniższe informacje oparłam o literaturę fachową dwóch Polek dr Dąbrowskiej i dr Wiśniewskiej-Roszkowskiej.

Zacznę od tego z czym spotykam się w negatywnych komentarzach najczęściej:
  
1. Post wyniszcza organizm tak jak inne "tego typu" głodówki!

Ciekawa to głodówka, na której je się do syta ile się chce! ;)

Ale poważnie - post na pewno nie wyniszcza. 
Owszem jest monotonny zwłaszcza jeśli chodzi o teksturę pożywienia, ale na poście owocowo-warzywnym możemy jeść do syta ile razy dziennie potrzebujemy. Inna sprawa jest taka, że po pewnym czasie wcale już nie potrzebujemy jeść dużo.

Wracając do wyniszczenia organizmu – pomyślcie na logikę. 

Od dziecka zachęca się człowieka do jedzenia warzyw i owoców – bo to zdrowe, pełne witamin, wartościowe, odżywcze bla bla bla. A gdy ludzie dowiadują się, że jemy wyłącznie warzywa i owoce to okazuje się, że na pewno umrzemy z niedoborów i że to co robimy jest niebezpieczne!

Nie! 
Nie kochani. 
Wręcz przeciwnie – post nie wyniszcza. 
On regeneruje i odmładza. 

To czego nie dostarczymy z żywnością, czyli tłuszczy i białek ma pobierać z własnego organizmu. Tłuszcze po to aby oczyścić ze złogów, pozbyć się nadprogramowych kilogramów i przerobić te zapasy częściowo na paliwo potrzebne do regeneracji. Białka zaś ma pobierać aby usuwać wszystkie zanieczyszczenia i stany zapalne (bóle, ogniska chorób stawów, polipy, guzy, cysty itp.) znajdujące się w ciele.

Kiszonki tez sa ważne na tej diecie - utrzymują prawidłową perystaltyke jelit i odpowiednią ilość probiotycznych bakterii jelitowych. Autorka postu zaleca jedzenie ich codziennie oraz dodatkowo picie kwasu buraczanego lub z kapusty. To samo dobro dla naszego organizmu, którego nikt nie tyka nawet w codziennym odżywianiu!

Nie zaryzykuję wiele jeśli stwierdzę, że osoby poszczące odżywiają się lepiej niż większość pozostałych ludzi! 

2. Witaminy wchłaniają się przecież z tłuszczami, a w tej diecie ich nie ma!

Co zaś się tyczy witamin, błonnika czy składników mineralnych to podczas postu przyjmujemy ich zwykle 5 razy więcej niż podczas naszej typowej diety. Dodatkowo kwestia wchłaniania polega najprościej mówiąc na tym, że składniki odżywcze przenikają z jelit do krwi. Jeśli jelita są zaszlamione, zapchane i pełne złogów to nawet jak posmarujemy jedzenie oliwą to i tak przyswajalność jest znikoma. 

Jednak gdy jelita oczyścimy i pobudzimy do prawidłowego wchłaniania, rozpocznie się regeneracja organizmu dzięki wspaniałej ilości dobroczynnych witamin zawartych w pożywieniu, które jest najbardziej naturalne i zrównoważone w składzie.

3. Na poście nie ma się energii i siły bo je się za mało kalorii

Podczas postu nasze zregenerowane komórki przekazują nam masę energii! Mój mąż określa tę zmianę „jak stąd do księżyca”. Ma na myśli to, że dawno nie czuł się tak dobrze.

To pewnego rodzaju psychologiczny paradoks, bo człowiekowi nie mieści się w głowie, że jedząc mniej można mieć więcej siły i energii. 

Tymczasem okazuje się, i takie są fakty, 
że ludzie na poście przestają pić kawę, bez której ponoć nie mogli żyć! 
Przestają mieć kłopoty ze snem, które prowadziły ich do wyczerpania. 

Teraz organizm jest zregenerowany i silny.

Poza tym to wcale nie jest tak, że organizm nic nie je. Tak jak pisałam wyżej, można jeść do syta! A dodatkowo organizm, jako żywy i wspaniały twór, włącza swój własny program naprawczy, który nazywa się „odżywianie wewnętrzne”. Więcej o nim napiszę w oddzielnym poście. Chodzi jednak o to, że nasz organizm zjada to co może, czyli: guzy, polipy, zwyrodnienia, stany zapalne, złogi i wspomnianą tkankę tłuszczową.

Co do senności, bólów głowy i objawów grypowych to są to objawy spowodowane dużym wyrzutem toksyn do krwi. To pogarsza samopoczucie, ale jest dobrym sygnałem i szybko mija – z reguły po dobie, dwóch. Pamiętajmy że jesteśmy na leczeniu – coś musi poboleć, aby mogło przestać :)

Jeśli macie czas zapraszam do oglądania wykładów dr Dąbrowskiej. Wiem, że jest ona owładnięta religijną siłą postu i to może niektórym przeszkadzać, ale postarajcie się zwrócić uwagę przede wszystkim na fakty. Sama jestem ateistką, słuchałam tych wykładów wielokrotnie, czytałam książki, które są relacją audycji prowadzonych w radio Maryja i powiem Wam - skupcie się na faktach :)


oraz część II
https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=xt-FnTy9ATY

A co potem? Post się skończy i wracasz do jedzenia pizzy?!

A potem jest drugi etap postu, ponieważ post nie jest jednorazowym lekiem na całe zło. Post jest programem, który mamy wdrożyć w życie. Zaczyna się od instalowania na naszych dyskach przez post warzuwno-owocowy, który trwa od kilku dni do 42 dni.

Ten czas wyrzeczeń buduje nam silną wolę i odżywiając nasz organizm pomaga dokonywać właściwych wyborów żywieniowych.

Spotkałam się z opinią (jednej z osób poszczących poraz drugi w życiu), że post daniela nie jest dla osób, które mają kompulsywne napady objadania się.
Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie. Uważam tak, ponieważ sama doświadczyłam wielokrotnie na sobie nieodpartej chęci na słodycze i po okresach niejedzenia słodyczy przychodził dzień, w którym znowu pochłaniałam 2 tysiące kalorii w pół godziny!

Dzięki zrównoważonemu pożywieniu, obfitości słodkich jabłek ,buraków i gotowanej marchwii - w ogóle nie odczuwam parcie na słodycze! Mój zmysł jest zaspokojony. Doświadczam tego spokoju pierwszy raz w życiu i jestem na siebie bardzo zła za to, że pół życia unikała owoców w przeświadczeniu że tuczą, a tymczasem prowadziło to do klasycznych spadków cukru we krwi, które objawiały się napadami apetytu.

wracając do tego co będzie po poście - będzie zdrowe odżywianie - bez mięsa (lub okazjonalnie raz w miesiącu), cukru, rafinowanych i przetworzonych produktów. Dieta oparta w większości na warzywach i owocach, zdrowych tłuszczach roślinnych i ziarnie.

O wychodzeniu z diety to już jednak oddzielny wpis :)
I co? Nie taki diabeł straszny, no nie? :)))
Pozdrawiam!
Ania

6 komentarzy:

  1. Poszczę piąty dzień, Twoje wpisy na temat ten bardzo mi pomagają, podnoszą na duchu i dostarczają argumentów w dyskusjach z tymi, którzy próbują mnie "zgasić" :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę :) Ja już się nie pozwalam gasić. Żałuję że przerwałam post po 25 dniach, bo teraz będę musiała zastosować dłuższą przerwę jeśli chcę go powtórzyć - a zdecydowanie chcę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe i przydatne informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam na poście 7 dni. Był to przyznam eksperyment, jak się będę czuła i czy dam radę. Byłam zaskoczona, że w ogóle nie chciało mi się jeść. Nawet te porcje warzyw jadłam bardziej z rozsądku niż z głodu. Pełny post na pewno przeprowadzę , ale raczej na jesieni gdy będziemy mieli dużą ilość warzyw. Cel : wyleczyć nawracające bóle zatok :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mysle ze nie ma co sie przejmowac gadaniem innych, bo chodzi o nasze zdrowie. Kazdy robi to dla siebie, ja np. Jestem na oczyszczaniu jelit i 3 dzien glodowki. I powiem Wam ze jeszcze nigdy nie czulam sie tak rewelacyjnie. Wszystko zalezy od naszego stanu umyslu i wytrwalosci.

    OdpowiedzUsuń
  6. kochana nie wiem czy tylko mi się posypała notka - ale pod koniec widzę tylko znaczki a nie literki... co do samego postu to moja znajoma co roku robi 2 tygodnie i po poście wygląda o niebo lepiej, moze wtedy odstawić większość leków, które bierze regularnie. Badania robi i wszystko jest ok...ona jeździ do Zosieńki na takie turnusy więc ma większy rygor - ja dopiero startuję, przygotowuję się i chciałabym w te wakacje zrobić chociaż tydzień, żeby się porządnie oczyścić :)

    OdpowiedzUsuń