Zdrowie i równowaga zaczyna się na talerzu

JAK JEŚĆ NA WAKACJACH ABY NIE PRZYTYĆ

oraz sposoby dla rodziców na karmienie w podróży

PRZECHODZĘ NA POST PO RAZ DRUGI

Czym jest post Ewy Dąbrowskiej? Prawdy i mity - musisz to wiedzieć!

14.11.2017

FENOMENALNA KURACJA dr Wahls. Plan leczenia stwardnienia rozsianego i innych chorób autoimmunologicznych.

https://goo.gl/KaWQhf


Wpiszcie w wyszukiwarkę: "Fenomenalna kuracja dr Wahls", a otrzymacie odpowiedź na pytanie czego dotyczy książka.

Pod tym linkiem możecie przeczytać jej fragment: http://bit.ly/2hACHQ7
 
Na Youtube koniecznie zobaczcie krótkie wystąpienie autorki:



U mnie znajdziecie subiektywną opinię o tym, dla kogo jest ta książka, ale przede wszystkim dowiecie się na czym najogólniej polega dieta Wahls. Takiej recenzji nie ma jeszcze w sieci! Zapraszam :)

https://goo.gl/KaWQhf
DLA KOGO JEST TA KSIĄŻKA?

1. Obowiązkowa lektura dla osób zajmujących się zawodowo dietetyką i żywieniem.
2. Dla chorych na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
3. Dla chorych na inne choroby przewlekłe, nowotwory oraz mających powtarzające się dolegliwości.
4. Dla osób karmiących osoby chore na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
5. Dla bliskich osób chorych na stwardnienie rozsiane i chorych na choroby autoimmunologiczne.
6. Dla osób zainteresowanych tematem roli odżywiania w zdrowiu oraz leczeniem za pomocą diety.

Dr Terry Wahls

Już w podtytule można odnaleźć zapowiedź tego co znajdziecie w środku książki i faktycznie - po kilku rozdziałach wstępnych, w których autorka wprowadza nas w tajniki funkcjonowania organizmu ludzkiego (wszystko poparte badaniami oraz opisane w sposób przyczynowo-skutkowy, co jest świetnym zabiegiem skierowanym do laika), Terry Wahls przedstawia system odżywiania, jaki sama zastosowała i jaki przyniósł wspaniałe wyniki u osób, które miała szansę tym systemem leczyć.

JAK WYGLĄDA DIETA WAHLS

To pewnie głównie Was ciekawi: co ona jadła, że wyzdrowiała. Dla przypomnienia: u Wahls zdiagnozowano stwardnienie rozsiane, które przykuło ją do łóżka w ciągu 2 lat. Opracowała metodę leczenia, w której dieta odgrywa jeden z najistotniejszych składników kuracji. Wspomnę jeszcze, co na pewno znajdziecie czytając opis książki w innych miejscach sieci, że dieta Dr Wahls jest nakierowana na odżywianie komórek a w szczególności odżywianie mitochondriów. O tym ważnym aspekcie przeczytacie w pierwszej części książki. Polecam.

Wahls podzieliła dietę na etapy zaawansowania:

1. Dieta Wahls - poziom podstawowy, na którym obudzisz swoje ciało dostarczając mu substancji odżywczych i usuwając pożywienie, które przyczyniło się do utraty zdrowia.

Na tym etapie dieta jest bezglutenowa i bezmleczna ponieważ zarówno gluten jak i produkty nabiałowe sieją wyjątkowe spustoszenie w organizmach osób chorych na choroby autoimmunologiczne.
Dodatkowo dieta jest szczególnie bogata w wartości odżywcze, przez dostarczanie warzyw i owoców w określonej ilości i w określony sposób. O tym dowiecie się z powyższego filmu.

W tym miejscu muszę wtrącić słówko dotyczące postu warzywno-owocowego, czyli postu Daniela. Dr Wahls jeszcze wnikliwiej i jeszcze jaśniej niż Dr Dąbrowska argumentuje fakt, jak z odpowiedniej ilości warzyw i owoców płynie do organizmu wystarczająca ilość substancji odżywczych, by zaspokoić nasze potrzeby. To kolejny dowód na to, że post warzywno-owocowy jest bezpieczny i jego zasady są jak najbardziej słuszne jeśli zmierzamy do zmian w odżywianiu mających na celu obudzenie w organizmie mocy samoleczenia. Bo o tych mocach jest zarówno książka Dr Wahls jak i książki Dr Dąbrowskiej.

Na tym etapie kluczowym elementem w diecie jest też wysokiej jakości białko, które według Dr Wahls pochodzi z dzikich ryb oraz zwierząt karmionych trawą. Oczywiście podaje również rozwiązania dla wegetarian i wegan, ale przedstawia również szereg faktów, które stanowią o wyższości białka zwierzęcego nad roślinnym. Co jest bardzo pouczającą lekturą - bardzo polecam.

2. Dieta Wahls Paleo - wyższy poziom, na którym większość pacjentów decyduje się zostać. Dodatkowe elementy ułatwiają wyeliminowanie z diety pokarmów, które zagrażają zdrowiu jelit.

Ten etap według Dr Wahls to dobry punkt wyjścia dla osób cierpiących na choroby autoimmunologiczne lub problemy natury neurologicznej, psychologicznej lub przewlekłej. Chorym zaleca się przejście na ten etap z marszu lub jak najszybciej po zaadoptowaniu się w etapie pierwszym.

Na tym etapie w diecie dochodzi do ostrzejszego wykluczenia z diety bezglutenowych produktów zbożowych, ziemniaków i roślin strączkowych do dwóch porcji tygodniowo, a najlepiej całkowicie.

Pojawiają się również niezwykle ważne dla pracy mózgu i mitochondriów wodorosty oraz podroby, sfermentowane warzywa, moczone ziarna - kiełki i kiełkowane orzechy. O dwóch ostatnich ostatnio dużo mówiłam na warsztatach dla kobiet w ciąży w kontekście odżywczego jedzenia. I jest to fakt udowodniony naukowo - kiełki zawierają 30 razy więcej wartości odżywczych niż ich dorosłe rośliny!

Kierunek tego etapu można nazwać dietą Ketogenną, czyli dietą o niskiej zawartości węglowodanów. (Ten etap diety niezwykle przypomina mi pierwszą fazę diety South Beach, która jako dieta odchudzająca eliminuje dodatkowo tłuszcze. Niemniej zawsze uważałam dietę South Beach za wyjątkowo dobry i zdrowy system odchudzania - znajduję poparcie dla tych sądów :))

3. Dieta Wahls Paleo Plus - największe wyzwanie, a jednocześnie najlepsza terapia dla pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne, szczególnie pomocna osobom z problemami neurologicznymi lub psychologicznymi, również tym, które borykają się z nowotworem.

Na tym etapie Dr Wahls wprowadza częściowy post tak jak przy Intermittent Fasting IF, czyli okna żywieniowe. Do tego wprowadza eliminację ostatnich węglowodanów, wyrzuca owoce pozostawiając jedynie te jagodowe, ogranicza mięso oraz wprowadza jeszcze więcej zdrowego tłuszczu.
 
Nie mogę się oprzeć wrażeniu jak bardzo ta dieta (Wahls Paleo Plus) przypomina drugi etap postu Dr Dąbrowskiej. Widzę też podobieństwa wszystkich trzech etapów diety dr Wahls do różnych innych systemów odżywiania, które mają na celu obudzenie w organizmie mocy samouzdrawiania, które skierowane są na oczyszczanie organizmu z toksyn i wspomaganie go zagęszczonym odżywczo pożywieniem: South Beach, post Daniela, post warzywno-owocowy, IF, terapia Gersona. Wszystkie mają na celu eliminację pożywienia, które szkodzi i przeszkadza w byciu zdrowym (jak np eliminację glutenu i nabiału przy chorobach autoimmunologicznych) lub wprowadzenie takiego pożywienia.

Widzę tak niewiele różnic i myślę sobie, że jest właśnie tak jak pisze Dr Wahls: To jest mój system. Ja próbowałam i mi po mogło właśnie to. "Staram się edukować rodziców, tłumacząc im związek między dietą, zdrowiem i trzema rodzajami diet, które proponuję swoim pacjentom. (...) Większość z nas - w tym ja sama - zmiany musi wprowadzać stopniowo." Whals mówi, że należy to robić tak aby nie prowokować stresu. Z resztą w książce znajduje się również świetny rozdział dotyczący eliminacji i panowania nad stresem. Polecam.

Ale wrócę do mojego wrażenia, któremu nie mogę się oprzeć, jak bardzo te systemy są podobne. Nasuwa mi to stwierdzenie, że nie ma diety idealnej dla każdego: należy słuchać siebie, obserwować ciało i ...ELIMINOWAĆ oraz WZBOGACAĆ dietę. "Jeśli dieta nie przyniesie efektów, wejdź na poziom wyżej" - zachęca Dr Wahls. Widzę również że dr Wahls nie wciska nam jakiejś swojej wydumanej diety. Pomijając badania i wnioski jakie mogła czynić po kuracjach swoich pacjentów, dr Wahls brała i korzystała z tego, co już stworzono, po to, aby dopasować do siebie dietę i stworzyć system najbardziej spersonalizowany.

Tym samym musimy z tego wyciągnąć jasny wniosek - poszukujmy! Poszukujmy diety najbardziej dla nas optymalnej, przy założeniu że czerpiemy z każdego systemu to co najlepsze dla naszego zdrowia.

Ta fenomenalna kuracja pomogła autorce oraz innym osobom. Uważam, że każdy może skorzystać na dietach Dr Wahls, niezależnie od tego który poziom wdroży w życie.

W książce znajdziecie szczegółowo opisaną każdą z tych diet - po co, dlaczego i jak ją robić. Są również przepisy, ciekawostki, odpowiedzi na pytania, historie pacjentów. Jest to wspaniała, pouczająca, napisana łatwym, niemedycznym językiem lektura o tym, co każdy z nas może zrobić aby żyło mu się lepiej i zdrowiej. Serdecznie polecam.
Jeśli macie jakieś pytania co do książki lub inne - czekam na komentarze :)

https://goo.gl/KaWQhf

24.10.2017

NAKARM NIEJADKA PLACKIEM z dosypką a nie z posypką!



Akurat tak się złożyło, że mój synek to klasyczny niejadek, choć bardzo lubi wszelkie słodycze i słodkie bułeczki to jednak bardzo ciężko nakarmić go dobrymi, domowymi wypiekami. Jest w tym temacie wybredny i najchętniej przyjmowałby wszystko co najgorsze.
Codzienność wygląda często tak, że Janek nie podjada między posiłkami ponieważ aby zjadł wartościowy posiłek musi być naprawdę głodny.
Ze zdrowych i względnie zdrowych rzeczy Jaś lubi nabiał, zielone świeże ogórki oraz banany i masło orzechowe...i to właściwie tyle.Acha! Zapomniałam dodać, że czasem zje również ziemniaki gotowane oraz jakiegoś kotlecika z ciecierzycy lub pulpecika z mięsa, ale to niestety zależy od humoru waćpana :)

Natomiast jest jedna potrawa-wytrych! Placki! Wytrych dlatego, że ja do tych placków sypię co popadnie byleby było jak najbardziej wartościowe. Oczywiście zdażyło się wiele pomyłek, gdy zrobione placki nie smakowały nawet i mnie....ale generalnie placek posmarowany masłem orzechowym lub masą z banana i masła orzechowego, to potrawa, którą Jaś wciąga bez mrugnięcia okiem.

Jeśli szukacie sposobu na to jak przemycić trochę zdrowia do menu niejadka to placki są świetnym rozwiązaniem. Możemy do nich dosypywać w zmielonej postaci:
  • pestki dyni (
  • nasiona lnu - siemię lniane (tylko półtorej łyżeczki zaspokoi dzienną potrzebę dziecka na omega-3, zawiera też sporo omega-6)
  • pestki słonecznika (przeciwdziałają zaparciom, są cennym źródłem witaminy E)
  • orzechy - najlepsze to włoskie (półtorej sztuki zaspokaja potrzebę na omega-3 u dzieci) i brazylijskie (wystarczy jeden nieduży aby zaspokoić potrzebę selenu na cały dzień) 
  • pełnoziarniste płatki
  • otręby

Można dodawać o ile dziecku nie przeszkadza (mój uwielbia placki z jabłkami)
  • suszone owoce
  • świeże owoce
  • warzywa
W masę "plackową" można wmieszać pasty i zblendowane:
  • ugotowane kasze
  • soczewicę i inne rośliny strączkowe
Może macie inne pomysły na placki - chętnie przygarnę :)
Dziś podaję przepis na placki, które Wam się ostatnio spodobały na moim instagramie :)

BEZGLUTENOWE PLACKI Z MAGICZNYMI DODATKAMI

Składniki na 12 placków
(mój Jaś zjada 3 na śniadanie lub inny posiłek)

  • 70g mąki jaglanej
  • 45g mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka
  • 100ml jogurtu (u mnie kozi naturalny)
  • 25g pestek z dyni (zmielonych w młynku)
  • 20g mielonego siemienia lnianego
  • 25g amarantusa ekspandowanego
  • 3g sody oczyszczonej
  • 20g erytrytolu lub ksylitolu (opcjonalnie) ja czasem używam a czasem polewam placki miodem odrobinkę :)


Przygotowanie

Składniki łączę i smażę po 3 sztuki na jedną łyżkę tłuszczu. Używam z reguły oleju kokosowego lub winogronowego do placków na słodko oraz rzepakowego do placków wytrawnych.

W kolejnym przepisie przedstawię Wam wersję z kaszą i ziołami.

A jak Wy przemycacie dzieciakom składniki odżywcze?


23.10.2017

Dieta Roślinna FAKTY I MITY - czemu robi taką furrorę na świecie? Czy odchudza?





Dieta roślinna jak tornado zbiera żniwo nowych wyznawców. Dlaczego coraz więcej osób przerzuca się z tradycyjnego w zachodniej europie stylu odżywiania, na dietę opartą wyłącznie o warzywa i owoce?

Przygotowałam dla Was zbiór faktów i mitów. Nie postawię kropki po tym artykule i myślę, że w temacie roślinnego odżywiania mam jeszcze wiele do powiedzenia. To taki wstęp aby przybliżyć Wam sytuację:

Produkty mięsne nie mają monopolu na zawartość białka. Pół szklanki niektórych strączków dostarczy tego składnika odżywczego tyle co 30g dowolnego mięsa drobiowego.

Dieta roślinna zaspokaja potrzeby na żelazo, witaminy z grupy B oraz kwas foliowy - jeśli więc Twoja dieta jest bogata w te produkty nie musisz obawiać się anemii.

Soja nie jest niejadalna. Wręcz przeciwnie - jest bardzo zdrowa i wybierając produkty niemodyfikowane genetycznie otrzymamy bardzo bogate źródło, łatwo przyswajalnego białka (wchłanianie porównywalne do mięsa), a poza tym:
  • Ma wystarczającą ilość niezbędnych aminokwasów, by być pełnowartościowym białkiem. Przyswajalność białka z soi jest porównywalna z przyswajalnością białka zwierzęcego.
  • Przeprowadzone badania wykazują, że kobiety spożywające soję miały o 25% mniejsze ryzyko nawrotu raka. American Institude of Cancer jasno stwierdza, że soja nie promuje raka.
  • Badania wykazały, że mężczyźni będący na diecie wegańskiej mają o 13% wyższy poziom testosteronu od mięsożerców oraz o 30% mniejsze ryzyko zachorowania na raka prostaty.
Weganizm nie jest ani drogi ani pracochłonny. Dla większości ludzi jest to po prostu nowość - zmiana w życiu, a jak każda nowa ziana wymaga czasu aby się do niej przyzwyczaić. Gdy częściej gotujemy w oparciu o wyłącznie warzywno-owocowe składniki, tym lepiej poznajemy rodzaj tej kuchni i tym łatwiej nam się przyrządza potrawy.

Weganizm to nie jest dieta odchudzająca. Jedząc wyłącznie produkty pochodzenia roślinnego można przeholować nie tylko z tłuszczami, ale również z żywnością przetworzoną, np. białą mąką, słodyczami i węglowodanami.

Choć warzywa i owoce są pryskane oraz nawożone, to jednak nie ma co przesadzać. Kierujmy się zasadą, że kupujemy produkty sezonowe dla danego kraju, w którym mieszkamy. Pilnujemy tego, aby produkty pochodziły właśnie z tego kraju oraz myjemy wszystko przed spożyciem.

Zachodnia dieta ma fundamentalny wpływ na zachorowalność na choroby cywilizacyjne: choroby serca, wysokie ciśnienie, zbyt wysoki zły cholesterol, cukrzycę typu II, osteoporozę, otyłość i raka.



No dobrze - dam już spokój tej wyliczance. Chodzi mi przede wszystkim o to, że osoby "wszystkożerne" mają mylne pojęcie co do diety roślinnej. Uważają, że jest to wyniszczająca, prowadząca do niedoborów, dieta oparta na sałacie. Media również niestety nie pomagają pchając na nasze stoły żywność pochodzenia zwierzęcego - ale niestety jak świat szeroki, tylko w kulturze zachodniej spożywamy tyle mięsa i produktów odzwierzęcych. 70% świata odżywia się dietą roślinną - niewiarygodne co? :) Niemniej kryzys zdrowia obserwuje się głównie w krajach zachodnioeuropejskich i Ameryce Północnej, a to już zabawne nie jest - bo tutaj mieszkamy my i nasze dzieci, dlatego warto się zainteresować tematem.

Aby poszerzyć swoją wiedzę z zakresu wpływu produkcji mięsa na ekologię można sięgnąć po książkę Marco Borgesa "22-dniowa rewolucja. Roślinny program totalnej odnowy ciała i życia."
Znajdziemy też tutaj w bardzo przystępny sposób napisane to, dlaczego dieta roślinna jest lepsza niż inne oraz z czego właściwie się składa, a na sam koniec odnajdziemy zbiór przepisów na śniadania, obiady i kolacje - w sumie 66 kolorowych, zdrowych i smacznych przepisów z produktów ogólnie dostępnych w sklepach w Polsce.

Jeśli więc jesteś laikiem w temacie diety roślinnej - ta książka jest dla Ciebie.
Dodatkowo zachęci Cię ona do zastosowania tytułowej rewolucji, którą spróbowały współpracujące z autorem gwiazdy i celebryci - dlaczego więc miałabyś Ty jej nie spróbować?

Ta rewolucja polega na zrezygnowaniu na 22 dni z produktów odzwierzęcych i mięsa. Autor dzień po dniu przeprowadza czytelnika przez trudności i podpowiada jak sobie z nimi radzić, a także motywuje do pozytywnych zmian argumentując co i rusz wyższość diety roślinnej nad innymi.

Książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Illuminatio. Dla mnie ta książka jest ciekawą pozycją kulinarnych przepisów opartych na roślinach. Ale również zbiorem ciekawostek, cennych wskazówek i dobrej energii - bo tak ją odczytuję :)

Zachęcam Was do obejrzenia kilku przykładowych stron: TUTAJ

Czy Wy tak samo jak i ja skłaniacie się coraz bardziej do diety roślinnej? Czy znacie recenzowaną pozycję?

29.09.2017

CIACHO NA WEEKEND - czekoladowy biszkopt z masą orzechową


Ciacho na weekend, które Wam dziś proponuję to czekoladowy biszkopt bez białej mąki. Po upieczeniu szybko stygnie ale nie jest to miękki, piaskowy biszkopt tylko raczej dobrze zbity mazurek. To ciasto możecie oblać rozpuszczoną czekoladą lub przekroić, nasączyć sokiem owocowym (może być dla dorosłych z dodatkiem wermutu lub koniaku) i przełożyć powidłami.



Warto go dobrze posłodzić aby dzieci chciały zjeść, bo nie jest to mięciutki wypiek w typie wielkanocnej babki.

Polecam go gdy szukamy alternatywy do ciast z cukierni. Bardzo łatwo go zrobić i starczy na cały weekend.


Składniki
  • 6 białek
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 150g erytrytolu lub ksylitolu
  • 80g oleju kokosowego
  • 80g mąki migdałowej
Moja orzechowa masa na wierzch
  • 90g orzechów nerkowca
  • 3-4 łyżki oleju kokosowego
  • 5 łyżek miodu (robiłam z myślą o dzieciach, dlatego miód w masie to opcja)

 Przygotowanie

Całe ciasto można przygotować z pomocą jednego blendera - ja testowałam właśnie blender Blaupunkta i dał sobie ładnie ze wszystkim radę :)

http://blaupunkt-sklep.pl/male-agd/165-hbd801wh-blender-reczny.html

Białka ubijamy jedną z końcówek. Czekoladę rozpuszczamy w wodnej kąpieli wraz z olejem - do rozpuszczonej dajemy erytrytol, aby się dobrze rozpuścił. Możemy zamiast czekolady użyć sypanego, gorzkiego kakao.



 



Białka delikatnie mieszamy z mąką a potem z rozpuszczonym olejem z dodatkami. Taką masę pieczemy w sylikonowej foremce na 180* przez maksymalnie 30 minut. Nakłuwamy patyczkiem i wyjmujemy gdy jest suchy po wyjęciu z ciasta.



Orzechy zalewamy rozpuszczonym olejem oraz dodajemy miód. Możemy użyć rozdrabniacza, który jest dołączony do kompletu tego blendera ręcznego Blaupunkt, albo użyć końcówki blendującej. Masą smarujemy wierzch wystudzonego ciasta.



Jeśli ciasto jest dla nas zbyt suche możemy je przekroić w poprzek na wierzch i spód. Wtedy spód nasączamy dowolnie sokiem owocowym albo syropem z dodatkiem alkoholu. Przekrojone ciasto smarujemy powidłami i odstawiamy do lodówki na godzinkę.



Zapewniam, że wystarczy weekend aby takie ciacho zniknęło z kuchni :)

Mąkę migdałową można oczywiście zastąpić np mąką jaglaną lub mieszanką mąki ziemniaczanej i ryżowej. Nie polecam używania mąki białej - jest zupełnie bezwartościowa i szkodzi w toku jej spożywania. Więcej o tym piszę TU


26.09.2017

UWAGA! JAK NIE JEŚĆ CHLEBA PRZEZ TYDZIEŃ? - o tak!


Na warsztatach z odżywiania kobiet w ciąży dużo mówię o tym, jak wiele niosą ze sobą rośliny strączkowe.

Dziś proponuję zamiast potraw jednogarnkowych - zamiennik chleba: wypiek z fantastycznej ciecierzycy "na wytrawnie" :)

W składnikach znajdziecie jedne z moich ulubionych produktów - pomidory z oliwy z pestkami dyni oraz przyprawę wegetariańską.

Pomidory są naprawdę pyszne, a dodatkowo przygotowane z dodatkiem nasion dyni. Dynię zaś warto dosypywać do jedzenia w okresie jesiennym, ponieważ wzmacnia odporność. Jest również bogata w witaminy z grupy B, ale to jedynie początek zalet pestek dyni. Dlatego warto je dosypywać do jedzonka - stanie się pyszne i zdrowe!
Używam ich do sałatek, wypieków, jako nadzienie do roladek z kurczaka lub zwyczajnie na kanapkę. Dzieciom mielę i dosypuję do masy na placki i naleśniki.

Natomiast wegetariańska przyprawa to świetny mix, który nadaje moim potrawom głębi smaku i fajny aromat. Poza tym ten producent nie dodaje glutaminianu sodu, co jest dla mnie ważne. Polecam tę przyprawę nie tylko do wypieków, ale również do gulaszu warzywnego (lub mięsnego), do pieczenia ryby, gołąbków lub kotletów.



PASZTECIKI Z CIECIERZYCY
Składniki
na 14 bułeczek

  • 700g ciecierzycy (już gotowej do zmiksowania, więc po ugotowaniu lub z puszki/słoika)
  • Słoik pomidorów suszonych w oliwie u mnie z pestkami dyni
  • 5 jajek (średnich, po 50g)
  • 1 łyżka kminku mielonego
  • 3 łyżki sezamu niełuskanego
  • 1 łyżka zmielonego rozmarynu (zmieliłam w młynku suchy rozmaryn)
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki przyprawy wegetariańskiej (która jest miksem: kminku, kopru, czarnuszki, kozieradki, gorczycy i kolendry)
  • Garść nasion słonecznika
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia (ja używam bezglutenowego, ponieważ nie pozostawia charakterystycznego dla proszku posmaku)

Przygotowanie

Ciecierzycę blenderujemy z jajkami i proszkiem do pieczenia. Następnie zmieniamy końcówkę na mieszadło i dodajemy sól, zmielone zioła, przyprawy, potem sezam, słonecznik i na koniec pokrojone w paseczki pomidory wraz z pestkami dyni. Staramy się wszystko odsączyć z oliwy.
Pozostałej oliwy nie wyrzucajcie! Jest wspaniała do podsmażenia jajka lub do sałatki!! Może stać sobie w słoiczku nawet 3 miesiące - bez pomidorów ;)
Powstałą masą napełniamy sylikonowe foremki na muffiny, z wierzchu możemy posypać jeszcze ziołami lub nałożyć łyżeczkę pesto :) Pieczemy na 180* przez 35-40 minut, aż wierzch będzie suchy i zacznie się rumienić. Można sprawdzić patyczkiem, czy wypiek w środku jest suchy.



Nie polecam piec w dużej foremce, ponieważ ten wypiek lubi się kruszyć. Dlatego rewelacyjnie sprawdza się jako bułeczka!
Te paszteciki możemy przechowywać w lodówce nawet tydzień zastępując sobie nimi pieczywo, co dla wielu z Was jest dużym wyzwaniem na diecie.
Paszteciki możemy również zamrozić.
W razie pytań będę Wam odpowiadać :)
SMACZNEGO!
Ania

21.09.2017

KIEŁKOWANIE I MROŻENIE ORZECHÓW, czy według Ciebie to w ogóle ma sens?


Orzechy - jedna z grup Super Food, o której mówię na warsztatach dla kobiet w ciąży, które właśnie trwają w Warszawie. Szczegóły o bezpłatnych warsztatach dla mam i kobiet w ciąży TUTAJ.

Orzechy zawierają dobre tłuszcze, białko, wiele składników mineralnych i są najlepsze na przekąskę lub gdy chcemy zjeść coś bardzo pożywnego, a nie mamy apetytu na jedzenie.

Jednak wiemy, iż orzechy są ciężkostrawne i nasz organizm musi wytworzyć sporo enzymów trawiennych aby sobie poradzić z orzechami. Przez to właśnie czasem po orzechach boli brzuszek, dlatego nie można dawać ich w dużej ilości dzieciom i dlatego ktoś wymyślił jak się pozbyć z orzechów tych naturalnych inhibitorów i kwasu fitynowego, który utrudnia nam wchłanianie z nich magnezu, wapnia, żelaza i cynku.

MOCZENIE

Właśnie dlatego należy wręcz moczyć orzechy a można również moczyć pestki (dyni, słonecznika), po to, aby wartości odżywcze były jeszcze lepiej wchłonięte przez nasz organizm.

JAK MOCZYĆ ORZECHY?
1. Wybierz do moczenia orzechy włoskie, pistacje, pekan, migdały i pestki dyni.
2. Mocz w osolonej wodzie (szczypta soli) pod przykryciem przez noc.
3. Odcedź je i zjedz lub osusz

SUSZENIE
1. Wysyp na "gołą" blachę orzechy i susz w piekarniku na 40-60* przez 12-24 godziny.
2. Po ostygnięciu przechowuj je w pudełku w zamrażalniku.

- NIE ZAMARZAJĄ, JAK MÓWIŁAM - SĄ CHRUPIĄCE I PYSZNE A DO TEGO:
1. Są zdrowsze, bo wartości odżywcze łatwiej zostają przyswojone, gdyż zredukujemy ilość kwasu fitynowego. Zwiększa się również zawartość witamin (szczególnie z grupy B). Powtarzam raz jeszcze - kiełkowanie budzi do życia!
2. Są zdrowsze bo już nie są ciężkostrawne, gdż zredukujemy inhibitory enzymatyczne.
3. Są zdrowsze, bo wymoczenie powoduje ich kiełkowanie, co wywołuje enzymy, które pomagają nam w ich trawieniu. A im więcej jemy pożywienia bogatego w enzymy tym mniej nasz organizm musi tych enzymów produkować. Dzięki temu dłużej jesteśmy młode i piękne :)
 
Mam nadzieję, że Was przekonałam, a mimo iż czynność jest pracochłonna, to można spokojnie wykonywać ją raz na miesiąc, ponieważ zapasy w zamrażalniku możemy spokojnie przetrzymywać do 60 dni.

14.09.2017

PRZEJMIJ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJĄ DIETĘ czyli zewnątrzsterowność



Pisząc dieta, mam oczywiście na myśli sposób odżywiania jaki jest odpowiedni dla Ciebie i jaki wybrałaś...lub chciałabyś go wybrać tylko wciąż coś lub ktoś Ci w tym przeszkadza!
- no właśnie!!
KTOŚ i COŚ!

A może przejmiesz w końcu odpowiedzialność za swoje decyzje żywieniowe i za to co sama wkładasz sobie do buzi?

W psychodietetyce zrzucanie odpowiedzialności za nasze zachowanie na czynniki zewnętrzne nazywa się "Zewnątrzsterowność" i polega właśnie na tym, aby znaleźć poza sobą, wytłumaczenie własnego niepowodzenia.

Ja zawsze "zwalałam winę" za moje wybory jedzeniowe na:
- męża, bo to przecież on przynosi do domu "niedozwolone" produkty i tym samym "nie daje mi wsparcia w wytrwaniu na diecie"!
- na kolegów z pracy, bo codziennie znajdzie się ktoś kto obstawi się ciastkami na biurku lub (jeszcze lepiej!) ma urodziny i częstuje ciastem!
- na dzieci - jakby nie mogły zjadać do koca z talerza!! (Przecież nie wyrzucę, bo się zmarnuje!)
itd...
Znacie to??

Istnieją jeszcze inne argumenty, które odnajdujemy poza nami, aby usprawiedliwić nasze zachowanie: zła pogoda, droga siłownia, brak czasu (ten jest najlepszy!).

ZASTANÓW SIĘ

Czy naprawdę to co wkładasz do buzi w ogóle nie zależy od Ciebie?
Czy to jak spędzisz 30 minut wolnego czasu, naprawdę nie zależy od Ciebie?

PRZEJMIJ KONTROLĘ!

Pewnie, że początki są bardzo trudne, ale (wiem że to już słyszeliście!) - z czasem jest coraz łatwiej. Sama wiele razy byłam na początku, ponieważ przerywałam swoją dietę wiele razy: a to z powodu ciąży, a to z powodu kontuzji, a to z powodu ....no właśnie - z powodu Zewnątrzsterowności. Dopiero gdy spoglądałam wstecz, to żałowałam utraconych efektów ciężkiej pracy. Dlatego tak ważne jest zdać sobie sprawę, że TWOJA DIETA ZALEŻY OD CIEBIE. Ty i tylko Ty jesteś za nią odpowiedzialna. A skoro to jek się czujemy i wyglądamy ma swój początek na talerzu - to jest właśnie najlepszy moment, aby ten talerz wyglądał tak, jak tego pragniesz i żeby był taki, jakim go potrzebujesz!

#bestrong

05.09.2017

ROZSZERZANIE DIETY NIEMOWLAKA do 3 roku życia na żywym przykładzie



Dziś opowiem Wam w jaki sposób i kiedy zaczęłam rozszerzać dietę mojej córki oraz co jadła w kolejnych miesiącach życia aż do 3 roku.

Rozszerzanie zaczęłam po 6 miesiącach karmienia piersią  - i bardzo istotne tutaj jest to, że następnie karmiłam Natalię mlekiem modyfikowanym z butelki do 18 miesiąca życia.


Najpierw włączyłam tarte, surowe jabłko - po dwie łyżeczki, potem coraz więcej. Następnie po tygodniu gotowane marchew i jabłko, potem kolejne gotowane warzywa: brokuły, ziemniaki, kremy z warzyw na wywarze z warzyw. Podawałam również inne owoce - surowe oraz duszone.

W kolejności było również jajko, około siódmego miesiąca: na początku dodawałam żółtko do ziemniaczków gotowanych lub zupki, potem całe jajeczko na miękko oraz jajecznica na parze lub suchej patelni.

W około 9 miesiącu włączyłam również kaszę jaglaną, gryczaną, ryż, płatki ryżowe. Podawałam je albo z zupą albo w postaci deseru. Właściwie już wtedy byłam pewna, że Natalia nie ma żadnych alergii pokarmowych i nietolerancji na składniki pożywienia.

Przed skończeniem roku dałam jej też jogurt naturalny i mleko krowie, ale nie UHT, tylko takie "świeże", które jednak przedstawia jakieś wartości odżywcze.

PAMIĘTAŁAM
Że dziecko ma mały brzuszek, nie przekarmiałam. tylko do pierwszych urodzin wszystkie produkty to było "urozmaicenie" diety, która opierała się na mleku.

CO BYM ZROBIŁA INACZEJ
Z uwagi na to, że nie karmiłyśmy się dobrze - podawanie piersi wiązało się z okropnym bólem, nie zdecydowałabym się na przedłużenie karmienia, ale nie wprowadziłabym mleka modyfikowanego. Pominęłabym ten etap i przeszłabym na bezglutenową, niesłodzoną kaszkę i wprowadzała stałe pokarmy. Mleko krowie zmieniłabym na roślinne.
Dawałabym jej do picia więcej wody.

W pierwsze urodziny Natalia była gotowa zjeść kawałek swojego tortu, a był to biszkopt z galaretką. W pierwsze urodziny miała już 10 zębów.

Po ukończeniu roku Natalia jadła już bardzo dużo, to czego pilnowałam, to aby nie jadła:

  1. Kupnych słodyczy, choć bułki drożdżowe czy pszenne już jadała
  2. Potraw smażonych typu kotlety, frytki, mięsa itp.
  3. Soków owocowych i napojów kolorowych dosładzanych cukrem. Zasadniczo poza wodą piła soki dla dzieci bez żadnych dodatków poza zagęszczonym sokiem.
  4. Oczywiście nie jadła również potraw nie wskazanych dla dzieci (np.grzyby), tłustych mięs, słabej jakości wędlin.
  5. Nie stosowałam nigdy w domu margaryn, tłuszczy słabej jakości, nie używałam białego cukru, sól tylko różową himalajską lub dobrej jakości morską - w niewielkich ilościach.

W ciągu kolejnego roku Natalia zaczęła jadać placki, które robiłam zawsze z najróżniejszych składników, często bez mąki. Dodawałam mielone siemię lniane, ostropest, mielone płatki, suszone owoce, świeże owoce, zioła.

Słodziłam wyłącznie ksylitolem.

Natalia jadła razem ze mną wypieki z fasoli, wieloziarniste chleby, strączkowe ciastka.

Pilnowałam, aby codziennie zjadała dobrej jakości ogórka kiszonego lub jogurt. Podawałam jej drogie ryby, które kupowałam często tylko dla niej (15 dkg) :) Gdy dokształciłam się bardziej z zakresu odżywiania dzieci, eliminowałam jej w miarę możliwości finansowych krowi nabiał zmieniając go na roślinne odpowiedniki: ryżowe mleko, sojowy jogurt. Nigdy nie wpuściłam do kuchni białej mąki czy cukru ponieważ są to zupełnie bezwartościowe produkty, które wyłącznie zapychają jelita od najmłodszych lat. Pozwalałam sobie tylko czasem na kupienie jej słodkiej bułki, które bardzo obie lubimy i czasem (do tej pory) razem jadamy. Nie jest to jednak żadna norma - w domu zawsze jest pełnoziarniste pieczywo zawierające pestki słonecznika, dyni i siemię lniane. Teraz Natalia nie lubi nawet białych bułek.

Niestety do tej pory Natalia nie polubiła galaretek z agarem, nad czym bardzo ubolewam.

Gdy Natalia poszła do przedszkola razem z kilkorgiem rodziców udało nam się usunąć z przedszkolnego menu nutellę i parówki - tak, tak, były tam! No, ale to był 5 lat temu, a to dużo jeśli chodzi o świadomość w odżywianiu.


PAMIĘTAŁAM
Że mogę się sprzeciwić dawaniu mojemu dziecku kupnych słodyczy i robiłam to. Natalia pierwszy raz spróbowała lizaka na jakiejś imprezie dla dzieci gdy miała 1,5 roku. W domu zawsze mamy słodycze, ale są to słodycze ze sklepu ze zdrową żywnością: lizaki z ksylitolem, trufle z daktyli, żelki z agarem. Ciastka i ciasta robi zawsze babcia i używa do tego najlepszych i najbardziej wartościowych produktów, a czasem nawet przemyca jakieś superfoody: siemię lniane, młody jęczmień czy awokado. Używa wyłącznie bezglutenowych i razowych mąk oraz amarantusa. Do tego słodzi miodem i ksylitolem wyłącznie.

CO BYM ZROBIŁA INACZEJ
Dawałabym jej mniej mięsa a więcej wysokobiałkowych potraw roślinnych: fasolę po bretońsku, jednogarnkowe potrawki z ciecierzycą i gołąbki z soczewicą. Niestety Natalia nie jada takich potraw, bo nie jest do nich przyzwyczajona.

Kochane!
Porad i wskazówek w jaki sposób rozszerzać dietę najlepiej szukać moim zdaniem też na www.hafija.pl - to rzetelne źródło aktualnych informacji APP i WHO podzielonych przez ZD (Zdrowy Rozsądek) :)

Miłego dnia wszystkim bobasom mniejszym i większym.

31.08.2017

JAK WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ - tego nie wie lepiej nikt niż matka!



Oczywiście każdy z nas ma chwile słabości i zwątpienia. Jeśli zaczynasz swoją drogę ze zdrowym stylem życia, zmieniasz dietę na nową lub rozpoczynasz jakieś zamierzenia - to jest jasne, że łatwo nie będzie. Jak się motywować i jak sobie radzić ze zwątpieniem?

Oto moje sposoby na motywację i dodanie sobie powera w ciągu dnia, w różnych ciężkich momentach. Mam nadzieję, że i Wam się kilka sposobów spodoba i przyda :)

1. UŻALAM SIĘ NAD SOBĄ

Serio.
Naprawdę to robię bo...to jest potrzebne! Jeśli masz obok siebie ludzi, którzy nie poklepią Cię po plecach, jeśli wiesz, że nie możesz pokazać "słabej siebie" - użalaj się nad sobą. Powspółczuj, ponarzekaj w myśli ALE pamiętaj, aby to nie trwało zbyt długo :)

Przestaw budzik 10 razy, nie sprzątaj, nie gotuj. Jeśli dopada Cie nagłe zdołowanie - zamknij się w łazience, wyjdź z domu, ukryj się przed światem! - tylko zrób to raz i przez niedługą chwilę. Musisz zaraz się opanować i wrócić do działania, bo nic tak nie motywuje, jak działanie i nic tak nie oczyszcza jak pozwolenie sobie na słabość. Nie walcz ze sobą, ale też nie folguj złemu nastrojowi :)

2. DZIĘKUJĘ

Często i za wszystko co mam.
Za zdrowe dzieci, za godne życie, za moich czytelników (tak, tak - za Was również dziękuję :) ), za to że mogłam obejrzeć film, że mogłam sobie coś kupić, gdzieś wyjechać. Dziękuję też za niepowodzenia, za niemiłe wydarzenia - bo wiem i mocno w to wierzę, że nie dzieją się bez powodu i mamy z nich wyciągnąć lekcję!

Dziękowanie sprawia, że dostrzegamy wiele dobrego w naszym życiu :)

3. ODSTAWIAM SIĘ

Zwłaszcza gdy czuję się naprawdę fatalnie.
Ładny wygląd zewnętrzny bardzo poprawia mi nastrój. I mimo iż w ogóle nie chce mi się malować czy wciągać brzucha do ulubionej spódnicy - to mobilizuję zapasy energii, bo wiem, że gdy wyjdę z domu taka "odstawiona" to na pewno będę czuła się lepiej, niż jakbym wyszła zaniedbana.

4. SŁUCHAM MUZYKI I ŚPIEWAM

O tak! I to jak śpiewam!
Tego nauczyła mnie moja przyjaciółka. Ona to robi. I ja też to robię :)
Najczęściej w aucie i najczęściej na cały głos, a gdy jadą ze mną dzieci to słyszę tylko ich komentarze: "mama świruska! mama zwariowała! mama jest zabawna!".

5. RZUCAM SIĘ NA DZIECI

Rzucam wszystko i oddaję się w ręce moich dzieci. Mam dwójkę (jeśli nie wiecie :) ) - synka 3,5 roku i córkę 7,5 roku. Od niedawna postanowiłam, że będę mieli wspólny pokój, przez to mam z mężem sypialnię. Wspólny pokój bardzo zbliżył moje dzieci. Myślałam, że zrobię im "źle", ale okazało się że ruch był dobry...ale nie o tym miałam pisać!

Gdy mi źle i smutno - idę do moich dzieci, zatapiam się w ich świecie, bawię się, śmieję, gadam po dziecinnemu, przewalam się z nimi i przytulam je! Nie ma dla mnie nic, absolutnie nic lepszego na tym świecie na zaznanie szczęścia - szczęścia natychmiastowego :)

6. WSPOMINAM

Oczywiście wspominam te czadowe chwile, gdy np z przyjaciółką postanowiłyśmy przymierzyć wszystkie okulary w Rossmanie i z co poniektórymi zrobić sobie fotki. I co z tego, że świat tych fotek nie widział - my sobie je przesyłamy od czasu do czasu gdy chcemy dodać sobie uśmiechu. Bo piękne chwile są po to aby je kolekcjonować i do nich zaglądać.
Mega fajne wspomnienia dają mi pozytywnego kopa!

A jakie Wy macie sposoby na brak uśmiechu, na smutek? Czy też takie jak ja?
:)

28.08.2017

LECZO POSTNE - WEKOWANIE - POST EWY DĄBROWSKIEJ



To żadna marketingowa ściema - płyn do mycia warzyw. Musicie wiedzieć, że rolnicy stosują różne opryski warzyw i owoców i często są to opryski oleiste - takie, których nie zmyją opady. Dlatego faktycznie są w sklepach płyny do mycia warzyw i można z nich korzystać, ja wybieram tańszą choć może trochę bardziej pracochłonną metodę. Jeśli chcecie jeść warzywa i owoce ze skórką - myjcie je.

ROZTWÓR DO ZMYWANIA PESTYCYDÓW

Na każdy litr wody biorę pół szklanki octu - winnego lub jabłkowego. W takim roztworze myję warzywa szorstką stroną zmywaka kuchennego.
Następnie warzywa należy opłukać z kwasu, więc wkładamy je na 2 minuty do wody z dodatkiem sody kuchennej. Na każdy litr wody biorę czubatą łyżeczkę sody.



POSTNE LECZO EWY DĄBROWSKIEJ
W zależności od potrzeb proporcjonalnie zwiększam ilość warzyw.

Składniki
na 2 litrowe słoiki
  • 3 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 400g selera naciowego
  • 3 średnie marchewki
  • 3 cukinie
  • 3 papryki
  • łyżka papryki słodkiej
  • inne przyprawy dowolnie według smaku. Ja przy postnym leczo używam tylko pieprz.
  • 200g koncentratu pomidorowego (sprawdź na etykiecie czy nie zawiera dodatków poza pomidorami)

Przygotowanie

Na niewielkiej ilości wody (2cm na dnie garnka) duszę pokrojoną cebulę, czosnek, seler i marchewkę. Te warzywa wrzucam jednocześnie i duszę do czasu gdy marchew jest al dente. Następnie wrzucam resztę warzyw i przyprawy. Dolewam wody około 400ml. Gdy cukinia i papryka będą al dente - tak lubię - dokładam koncentrat i wszystko mieszam. Gotowe.

SŁOIKI MYJĘ I WYPARZAM WRZĄTKIEM

Do gorącego słoika nakładam gorące leczo. Zamykam i przekręcam słoik do góry dnem.
W wysokim garnczku zagotowuję wodę i wstawiam do gotującej się (na mały ogień) słoik z leczo do góry nakrętką. Woda powinna sięgać na 3/4 wysokości słoika. Pasteryzuję 5-8 minut. Odstawiam do ostygnięcia.



Nie bez powodu mówi się, że wszelkie choroby zaczynają się w jelitach. Mikroflora jelitowa oddziałuje na cały organizm. Znaczna część zespołu immunologicznego jest ściśle związana z przewodem pokarmowym, i to tutaj w błonach śluzowych jelit znajduje się większość komórek układu odpornościowego. Piszę Wam o tym nie bez przyczyny - nadchodzi jesień a wraz z nią większe ryzyko zachorowania na różnego rodzaju wirusy i infekcje. Zadbajmy o swoją odporność zaczynając od jelit - wymiećmy z jelit śmieci, tak aby wartości odżywcze mogły swobodnie przenikać z pożywienia do naszego organizmu. Dzięki temu stanie się on silniejszy i bardziej odporny na kapryśną pogodę :)

24.08.2017

CO JEŚĆ NA WAKACJACH BEZ DOSTĘPU DO KUCHNI i w innych wariantach




Zapytała mnie dziś czytelniczka co jeść na wakacjach aby nie folgować i nie łapać fastfoodów. W sumie niektórzy jadą na urlop dopiero we wrześniu, więc tak bardzo się tym pytaniem nie zdziwiłam :) Oczywiście nie pozostawiam rodziców na lodzie - znajdziecie tu również podpowiedzi jak na wakacjach karmić dzieci.
I choć wakacje już dobiegają końca to czuję się w obowiązku aby jednak wrzucić ten post!

Zabierz ze sobą koniecznie:
- miskę
- deseczkę do krojenia
- nożyk
- płyn i gąbeczkę do zmywania naczyń ;)

Produkty, które możesz trzymać w pokoju bez lodówki:
- orzechy, nasiona, pestki
- oliwa
- ocet
- przyprawy
- puszki (groszek, fasola, ciecierzyca, ryba)
- chrupkie pieczywo
- stewia, ksylitol, miód

Przykładowe posiłki mogą wyglądać tak:

Śniadanie

- wybieraj dobre, pełnoziarniste pieczywo zamiast bułek
- jedz warzywa, nie wszystkie wymagają trzymania w lodówce i nie wszystkie trzeba myć: kapusta kiszona, ogórki małosolne/kiszone, świeże ogórki po obraniu etc.
- wybieraj nabiał: serek wiejski, mozarella albo twaróg zamiast smarowideł typu "Twój smak" czy inne "Ostrowie". Mają o wiele więcej kalorii, bo zawartość tłuszczu jest wyższa.
- wędzone ryby, chuda wędlina jeśli nie możesz się obyć bez mięsa
- maślanka, kefir, jogurt

Obiad

- do każdego posiłku w knajpie możesz dodać swojego pomidora lub inne świeże warzywo - ogórek małosolny, kiszony, kapusta kiszona, cukinia. Myk - i już jest na talerzu :) Zawsze znajdzie się miejsce do umycia warzywka!
- w restauracji zamawiaj mięso/rybę i sałatę bez ziemniaków czy frytek. Wybieraj ryż lub kaszę.
- jeśli wypada Ci jedzenie w "fast foodzie" wybierz pieczonego kurczaka i zjedz bez skóry. Dodaj do niego swoje warzywa.
- wybieraj mięso grillowane, pieczone lub duszone
- jeśli nie jesz w knajpie zrób obiad sama: weź swoją miskę, zmieszaj w niej fasolę z puszki, pokrój cebulkę, ogórki kiszone, sałatę. Dodaj słonecznika i kilka nerkowców - pycha! Obiad na zimno to nie koniec świata, a potrafi być bardziej odżywczy niż ciepła pizza!

Kolacja

- wybierz chrupki ryżowe zamiast pieczywa
- zamiast nabiału sięgnij po rybę

CO JEŚĆ NA WAKACJACH Z DOSTĘPEM DO KUCHNI BEZ LODÓWKI

Jesteś niemal w raju, gdy możesz sobie gotować. Problem w tym, że nie masz lodówki i nie możesz ani ugotować więcej, ani przygotować sobie produktów na kolejny posiłek.

Korzystaj z kuchni! Rób jajka, duś rybę, gotuj warzywa. Zdecydowanie wykorzystaj kuchnię, aby przygotować sobie jedzonko na wycieczkę. Gotuj jajka, rób grillowaną pierś kurczaka i gotuj warzywa! To już chyba pisałam :)

CO JEŚĆ NA WAKACJACH Z DOSTĘPEM DO KUCHNI I LODÓWKI

- wszystko to, co jesz w domu, a nawet i to, na przygotowanie czego w domu szkoda Ci czasu!

A DZIECI??

No więc kochani, może Was to zaskoczy, ale moje dzieci jedzą to co ja :)

No dobra - Janek jest ciut zdziwiony, ale zjadał aż mu się uszy trzęsły! :)


Kalafior z jajem

Ryż z jogo, okej - posypany ksylitolem ;)

Kasza z warzywami


Mam nadzieję, że zdjęcia i propozycje, choć ciupkę okażą się dla Was pomocne podczas wakacji.

Generalnie zasada latem jest prosta: im więcej warzyw tym lepiej! 

Warzywa zawierają dużo wartości odżywczych i witamin oraz błonnik. Dzięki nim możesz się najeść nie zwiększając kaloryczności posiłku w znacznym stopniu. Zawsze możesz mieć przy sobie coś do schrupania: wiele marketów oferuje paczki z marchewkami lub gotowymi sałatkami, do których wcale nie musisz dodawać sosu z saszetki!

Jeśli macie swoje pomysły to piszcie - wszyscy z tego skorzystamy. Na blogu znajdziecie mega dużo propozycji dietetycznych posiłków, które można odnaleźć po kategoriach ŚNIADANIE, OBIAD, KOLACJA. Jeśli coś mi umknęło - napiszę jak sobie przypomnę. Trzymam kciuki za Wasze wyjazdy - oby tak jak moje, były dietetycznie udane i nie przyczyniły się do dodatkowych centymetrów!
Pozdrawiam,
Ania ;)

23.08.2017

FIT NALEŚNIKI a może FIT PLACKI? Sama nie wiem ALE PYCHA!



Ponieważ dbam o linię to często zamiast pieczywa wybieram na śniadanie jajka. Bardzo często jest to omlet, ale czasem wychodzi mi z tego coś innego.

Składniki
  • 2 jajka
  • 4 łyżki mąki ryżowej
  • Łyżeczka cynamonu
  • 4 łyżki mleka, u mnie krowie
  • Łyżka oleju kokosowego

Przygotowanie

Wszystko mieszam, olej rozgrzewam na patelni i kładę masę tak, aby starczyło mi na przynajmniej 3 placki. Po usmażeniu przekładam ulubionymi dodatkami - masłem orzechowym, miodem, płatkami migdałów oraz na wierzch dodaję bielucha :)


Szybkie, smaczne i lekkie śniadanie - na pewno zapewni energię na kolejne pół dnia. Jest bogate w zdrowe tłuszcze oraz białko, a żeby zadość uczynić zasadom w roli błonnika należy dodać mały owoc i voila! Do stołu podano!
Smacznego :)


16.08.2017

BEZGLUTENOWE NALEŚNIKI miękkie i idealne



BEZGLUTENOWE NALEŚNIKI
Składniki
  • 100g mąki jaglanej
  • 15g mąki ziemniaczanej
  • 2 jajka 
  • 300ml mleka, u mnie krowie
  • Szczypta soli
  • 20g masła lub oleju kokosowego roztopionego

Przygotowanie 

Wszystkie składniki mieszam mikserem. Nagrzewam patelnię i na gorącą leję porcję ciasta rozprowadzając po całej patelni. Po minucie powinno już odchodzić i można poruszać naleśnikiem. Smażę z obu stron i powtarzam do skończenia masy :)


Te naleśniki można odgrzać i nie będą suche i łamliwe - sekret tkwi w tłuszczu jaki dodałam do ciasta, Musicie spróbować! Będą Wam smakowały w wersji na słodko i na wytrawnie.
Polecam,
Ania.


10.08.2017

FIT BROWNIE czyli czekoladowe ciasto dietetyczne


Znacie mnie - uwielbiam fasolowe! Zjadłam ich już chyba tysiące i szczerze mówiąc - nie potrafię piec ze zwykłej mąki! - teraz wiecie o mnie wszystko :D

Dzisiejsze ciasto jest smaczne, proste i szybko można je...zjeść...w całości! :)
Nie czuć w nim fasoli, a od tradycyjnego przepisu dzieli je przepaść nie tylko kaloryczna, ale przede wszystkim odżywcza!

Jeśli więc chcecie zadbać o swoją sylwetkę i nie bez znaczenia jest dla was wartość odżywcza potrawy - ten przepis jest dla Was!



Składniki
na duże brownie pieczone w okrągłej foremce 22cm średnicy
  • Dwie puszki czerwonej fasoli
  • 1 duży dojrzały banan (jeśli nie lubicie posmaku pieczonego banana, to nie musicie go dodawać)
  • 4 jajka
  • 5 łyżek oleju kokosowego
  • 5 łyżek niesłodzonego kakao
  • szklanka erytrytolu lub półtorej szklanki ksylitolu
  • Łyżeczka proszku do pieczenia (u mnie jak zawsze proszek bezglutenowy - nie pozostawia posmaku tak jak zwykły)

FIT BROWNIE czyli czekoladowe ciasto dietetyczne
Przygotowanie

Fasolę przepłukuję dokładnie na sitku i odsączam. Miksuję ją blenderem z jajkami, bananem, rozpuszczonym olejem, proszkiem do pieczenia i erytrytolem. Do gładkiej masy dodaję kakao i dokładnie mieszam. Wylewam na sylikonową foremkę i piekę na 180* przez 40-50 minut.

Napiszcie mi o swoich wrażeniach :)
Smacznego!
Ania :)